Szczenięta i ich mamy

Nazbierało mi się tyle zdjęć słodkich szczeniaków, że postanowiłam stworzyć osobny wpis, w zasadzie zdjęcia będą mówić same za siebie.

Continue reading Szczenięta i ich mamy

Advertisements

Psia dola czy niedola?

W Indiach jest tak, że wszystko, każde zjawisko, to co dobre i złe jest spotęgowane to bijącego po oczach rozmiaru. Nie inaczej jest w przypadku żyjących na ulicach psów, natknęłam się na informację, że jest ich 30 milionów, podobno najwięcej na świecie. Ja wiem, że są na każdym kroku, że spotkać je można w mieście, jak i na wsi, w biednej dzielnicy częściej, ale w bogatej też są, raz przez otwarte drzwi biura ekskluzywnej siłowni wbiegły dwa średniej wielkości szczeniaki. Psy są na ulicach, przy świątyniach, śmietnikach i w parkach, kręcą się wokół bazarów i sklepów. Continue reading Psia dola czy niedola?

Atrakcja turystyczna nr 1, w Indiach może się okazać, że to ty nią jesteś, biały człowieku.

Pośpiesznie przemierzam ulice, bez cienia uśmiechu, bez kontaktu wzrokowego, unikam go jakby parzył. Jeśli moje oczy napotkają inne, odwracam wzrok z szybkością myśliwca. Choć to niemożliwe, chcę wtopić się w szarość asfaltu i zlać z brudem poboczy, a przynajmniej przyciemnić kurzem i smogiem, od których powietrze jest gęste. Ale nic z tego, biała skóra błyszczy jak stuwatowa żarówka, z daleka krzyczy „patrz na mnie”.
Continue reading Atrakcja turystyczna nr 1, w Indiach może się okazać, że to ty nią jesteś, biały człowieku.

Zimne Indie, zima w ciepłym kraju

Stało się, na skutek zaawansowanego etapu aklimatyzacji zaczęło mi być w Indiach zimno. Z racji tego, że punkt widzenia zależy od miejsca siedzenia, a ja akurat siedzę pod kocem w Kanpur, przyznaję że mamy tu teraz zimę i przestaje się śmiać z marznących Indusów. Pisząc to, odczuwam wewnętrznie pewien paradoks, bo do niedawna mieszkałam w Szkocji, gdyby tam nieprzerwanie świeciło słońce, a temperatura w ciągu dnia przekraczała 20◦C, świadczyłoby to jednoznacznie o lecie. Continue reading Zimne Indie, zima w ciepłym kraju

Jaszczurki, myszy i szczur

Ten post mogłabym równie dobrze zatytułować: cisi domownicy, bo oto dzielimy z nimi przestrzeń, choć nie do końca z wyboru. Co ważne żaden z tytułowych bohaterów nie budzi w nikim zbędnych emocji, może tylko Ruchi nie lubi jaszczurek. Ale nikt, nawet kobiety, które w Polsce z piskiem wskakują, na co lub na kogo się da, kiedy tylko mysz wychyli nos, w Indiach w ogóle nie reagują. Po jakimś czasie i mnie to stonizowało. W końcu czy to nie zdrowiej reagować adekwatnie do sytuacji?

Continue reading Jaszczurki, myszy i szczur

Polska Wigilia na indyjskim stole

Jeśli sprawdzi się przesąd, jakim karmiła mnie w dzieciństwie mama, czyli jeśli cały rok będzie taki jak dzień wigilii Bożego Narodzenia, to mam przechlapane. Ponieważ jak zwykle doszło między mną, a moim mężem do nieporozumienia na płaszczyźnie czasowej, do przygotowania Wigilii został mi 24 grudnia. Oznacza to ni mniej, ni więcej cały dzień spędzony w kuchni, z Devem biegającym po sklepach i bazarkach. Kiedy tylko teściowa udostępniła mi małą, zdecydowanie jednoosobową kuchnię, po czasochłonnym śniadaniu, około godz. 11 wiedziałam, że o wyczarowaniu na stole wszystkiego, co optymistycznie naskrobałam na kartce zatytułowanej „Menu świąteczne” nie ma co nawet głośno myśleć.

Continue reading Polska Wigilia na indyjskim stole

Przedświąteczna gorączka

Ponad tydzień temu, kiedy przemierzałam drogę z kuchni do sypialni, z jak zwykle za pełno nalaną szklanką wody, tata (teść) przywołał mnie do siebie. Upijając po drodze nadmiar życiodajnego płynu, pojawiłam się przed nim bez szkód i strat. Jak chcesz spędzić Święta?- zapytał. W sumie to nie planowałam ich spędzać, ale skoro pojawiło się pytanie, a z nim okazja do świętowania i pokazania nowej rodzinie kultury, w której się wychowałam, to świętujemy.

Continue reading Przedświąteczna gorączka

O Indiach napisano już wiele, każdy odkrywa je jakby działo się to po raz pierwszy w ich historii, każdy kto przedrze się przez chaos i brud odnajdzie w nich spokój.